OK, wizja wielkich zakupów dla każdego jest inna. Kiedy oglądam haule YouTubowo-blogowe myślę, że moje wcale nie są takie znowu wielkie. Ale jak na moje ostatnio mocne zamiłowanie do minimalizmu to zakupy gigantyczne wręcz. I jak na rozmiary mojego bagażu poidręcznego też.
Mimo centrum handlowego dosłownie 3 minuty od domu na co dzień nie jestem zakupolubna wybitnie. Nie znam najnowszych kolekcji wszystkich sieciówek i nie chodzę 'pooglądać' co tam w sklepach. Zakupy robię kiedy czegoś potrzebuję albo sobie ubzduram, że potrzebuję.
Wakacje, zwłaszcza za granicą, niestety sprzyjają zakupom w moim wykonaniu. Zakupy w walucie innej niż złotówki przychodzą lekką ręką (a zawartość konta sprawdza się już później ręką jednak znacznie cięższą, eh), niestety, ale cieszą bardzo.
Dni kiedy wykupowałąm cały Primark 'bo tanio' mam już za sobą i teraz kupuję tylko rzeczy w których wiem że na pewno będę chodzić. I w limitowanej ilości. W Primarku też, ale i w innych sklepach. Często na promocjach (ok, z reguły na promocjach, jestem zdecydowanie
special offer sucker jak mawia Towarzysz Mąż). I tak też poczyniłam zakupy ciuchowe dla mnie i dla Mill, choć ani mnie ani jej ciuchów niby żadnych nie brakuje (ale wiadomo, jak mawia moja krakowska przyjaciółka A., okazja czyni zakup).
Nie pamiętam już kiedy byłam na porządnych zakupach, więc trzymam się wersji że w przeliczeniu na roczne wydatki zakupowe i tak nie wydałam tyle ile wzykłam byłam. Więc ten, tego...
Miałam w planach kupić:
dla mnie:
1) sandały
2) wygodne mokasyny (w miejsce moich ultrawygodnych czerwonych z Aldo, które po trzech sezonach zajechałam kompletnie do dziury w podeszwie)
3) białe/kremowe bluzki z krótkim rękawkiem, jako że ostatnio biały/kremowy to ,moja mini-obsesja i 'gór' w tym kolorze mam za mało
4) ewentualnie jakąś
breast-feeding friendly sukienkę (kocham sukienki!)
5) chustkę (co sezon kupuję jedną, uwielbiam chustki i noszę non-stop bez względu na porę roku!)
6) podkoszulki na ramiączkach w podstawowych kolorach
dla Mill:
1) kapelusz od słońca
A wyszło... jak zawsze. Trochę ponad program, a trochę z listy jeszcze do uzupełnienia.
I tak, wiem że cztery pary butów to zdecydowane przegięcie... I nic nie mam na swoje usprawiedliwienie!!!!
1)
Buty
Chciałam mokasyny i sandały. 50% sukcesu, bo udało mi się dostać mokasyny z Geoxa (tak, wiem że tego się prawdopodobnie nie odmienia, ale ja wszystko odmieniam) w TK Maxxie w bardzo przystępnej cenie jak na buty z Geoxa. Początkowo myślałam że są kompletnie nie w moim stylu i że to nie to, ale w końcu się zdecydowałam i nie żałuję. Mam nadzieję że będą tak wygodne na jakie się zapowiadają i ich wszystkie
breathable podeszwy i inne bajery wytrzymają moje długodystansowe codzienne spacery.
Geox, £29.99 po przecenie z £99.99
Ponadto w Primarku nabyłam dwie pary ultratanich baletek do latania - wytrzymują sezon (a szkoda, chętnie zapłaciłabym więcej żeby wytrzymywały dłużej, bo ich design mi się bardzo podoba!), ale bardzo je lubię. Czerwone miałam identyczne i je zajechałam (ale dużo w nich chodziłam), a te wężowo-pomarańczowe po prostu przykuły moją uwagę i spontanicznie też się na nie zdecydowałam.
Primark, £4
Primark, £4
I mój wczorajszy zakup (zakupy z teściową to zło!!!!! ona nie kupiła nic a ja zdecydowanie za dużo). Meganiepraktyczne przy Mill, ale a) bardzo wygodne jak na takie szpile b) no chciałam przecież sandałki (nic to że dalej chcę płąskie sandałki) c) absolutnie mnie urzekły swoim wyglądem d) znam tą firmę i mam od nich jedne buty jeszcze z hiszpańskich czasów i są genialne - bardzo porządnie wykonane, wygodne (ale o tym już pisałam) i piękne (o tym też chyba już pisałam) e) były mega mega mega przecenione (MEGA) więc jako totalna ofiara marketingu po prostu nie mogłam się im oprzeć. No i ten kolor!
Unisa, £24.99 po przecenie z £140 (!)
2)
Biżuteria i akcesoria
Od jakiegoś czasu wyznaję totalny biżuteryjny mimalizm i noszę ciągle to samo (pierścionek zaręczynowy, obrączkę, zegarek i małe kolczyki, plus łańcuszek i zawieszki z komunii - sic!) i kompletnie nie kupuję żadnych fikuśnych kolczyków, bransoletek naszyjników czy pierścionków z sieciówek. Jakość tych rzeczy mnie kompletnie nie zadowala, i w sumie jestem zadowolona z mojej biżuteryjnej kolekcji i nie czuję potrzeby jej powiększania. Dla naszyjnika poniżej zrobiłam jednak wyjątek, jako że z gładkimi koszulkami (a praktycznie tylko takie noszę) 'robi robotę' i letni outfit gotowy. Nawet jeśli trzeba go będzie wyrzucić po sezonie zakupu nie żałuję - podoba mi się ten design i wiem że zrobię z niego użytek. Nie wiem co prawda jak zapatrywać się na niego będzie Mill ale niczym Scarlet O'Hara pomyślę o tym jutro.
Moim akcesoriowym fetyszem są szaliki/chusty/snoody i rzadko można mnie spotkać bez niczego w tym stylu na szyi. W tym roku skusiłam się na dwa bawełniane snoody z których odkąd je mam już robię ciągły użytek.
Primark, £5
Primark £2 (po przecenie z £4)
Primark £4
3)
Ciuchy
Sama nuda czyli cała ja. Uwielbiam wzory w dodatkach (torebki, buty, szaliki, te sprawy), ale podstawowe elementy garderoby wolę gładkie i proste. Stąd zwykły biały sweter (marzy mi się taki kaszmirowy, ale na razie pozostaje w sferze marzeń), proste retro-marmurkowe dżinsy (zdecydowana zaleta: kiedy Mill się na nie uleje plam nie widać- tried and tested!) i czerwony bawełniany trochę oversizowy top z wąskimi rękawami. Czyli ciuchowo bez szaleństw, ale za to bardzo 'mojo'.
Primark £3, po przecenie z £5
Primark £7, po przecenie z £11
Primark, £2, po przecenie z £5
4)
Milly
Miał być kapelusz od słońca... Cóż, są dwa. Mill główka malutka więc ciagle w rozmiarze 0-3, a jakby się okazało że do sierpnia z nich wyrośnie (choć nie sądzę) to tata zwany również Towarzyszem Mężem zawsze może nam dokupić większe.
Poza tym zakupy z Angielską Teściową to zło i mimo tego że szafa Mill pęka w szwach kilku rzeczom nie mogłam się oprzeć - tym sposobem zyskała Mill dwa letnie outfity z mojego ukochanego M&S (tak, wiem że oni targetują znacznie starzej niż ja, ale jak wyżej - ja lubię proste i klasyczne rzeczy, bo w takich się czuję najlepiej) i z GAPa też oczywiście nie udało mi się wyjść z pustymi rękami. A bluza tak mi się podoba że już żałuję że nie wzięłam jeszcze jednej lub dwóch w innych kolorach (choć dla mojego bagżu podręcznego to raczej dobrze).
GAP, £5.99 po przecenie z £19.99
GAP, £3.99 po przecenie z £7.99
Primark, każdy £2
M&S £5 po przecenie z £7
M&S £5.50 po przecenie z £8
I jak myślicie? Wielkie te moje zakupy, czy nie aż tak?
Pozdrawiamy obkupione,
z&m