Wednesday, 22 October 2014

M7 Czy niemowlę musi mieć rozmiar XS?

Takie pytanie, że niby retoryczne... Z naciskiem na że niby, bo wbrew pozorom odpowiedź na nie istnieje więcej niż jedna.

Jak wiadomo, Mill rozmiarów jest raczej słusznych. Wedle najnowszych lekarskich pomiarów (z poniedziałku) ma 66cm (niska, wiadomo, biorąc pod uwagę fakt że TM ma 162 a ja 158 nie spodziewałam się giganta) i waży zawrotne 8,030kg. Czyli dość sporo, jak się okazuje, jak na niemowlaka w jej wieku a już w szczególności w jej wzroście. Ponoć dzieci mają potroić wagę urodzeniową w rok, a nie siedem miesięcy. Ups.

I niby wszyscy mówią jak to dobrze, że tyje. Mamy się martwią o to ile dzieci przybierają, i czy nie za mało. Jeśli za dużo - no to przecież na pewno, ale to na pewno jest na mleku modyfikowanym, no bo przecież piersią nie da się przekarmić. I nie żebym twierdziła że Mill jest przekarmiona (choć może trochę i jest) - ale osobiście kompletnie się z tym nie zgadzam. Widzę jak często, zwłaszcza w niektóre noce, a już zwłaszcza te towarzyszące ząbkowaniu, moja córeczka przysysa się do piersi bynajmniej nie dlatego, że jest głodna. Po prostu chce się przytulać, czuć bliskość i wszystkie te dobre emocje które karmienie dopiersiowe ze sobą niesie. Próbowałam ją przytulać i nie karmić, ale nie przeszło. To samo ze spaniem i jedzeniem - ona autentycznie je i śpi, a kiedy próbuję wyjąć jej pierś z buzi (kiedy autentycznie śpi, nieraz chrapiąc!) jest bunt na pokładzie i ryk i albo cycek albo syrena, wybór należy do ciebie. Przyznaję bez bicia, opcja pierwsza, bez zastanowienia. Ponadto odkąd się odsmoczkowała w okolicy 3-4 miesiąca też częściej szuka piersi z łatwo dających się zidentyfikować przyczyn. I nie oszukujmy się - tym sposobem mam w domu dziewczynkę, której nie widać szyi (no, chyba że się wybitnie idealnie ułoży) a obwód jej uda niejedną podopieczną Chodakowskiej doprowadziłby do depresji.

Owszem, ma Mill rozszerzoną dietę, bo rwała się do jedzenia nie do opanowania. Dietę rozszerzoną o warzywa i owoce, jajko, mięcho i inne tego typu specjały jeszcze przed nią. Ekspozycję na gluten zrobiła sobie sama kiedy zeżarła kawałek bagietki sprzątnięty z mojego talerza, ale nie futrujemy jej pieczywem na co dzień, nie myślcie sobie. Nie dajemy też kaszek (raz dostała parę łyżek, zjadła ze smakiem, jak wszystko, ale zdecydowanie nie widzę powodów żeby podawać jej kaszkę póki co więc nie podaję) ani innych gęstych i ciężkostrawnych rzeczy, bo co mam jej dokładać, no bez przesady. Mleko ma dość kalorii, co widać na załączonym obrazku. Myślałam że rozszerzając dietę spożycie mleka spadnie a konsumpcja nieco mniej kalorycznych warzyw i owoców wzrośnie. A tu psińco, inne rzeczy to chętnie, ale zapotrzebowanie na cycowanie nie wydaje się zmniejszać, a nawet wręcz przeciwnie.

Mill jest dla mnie jest absolutnie piękna. Fakt, nie jest drobnym dzidziusiem, który z łatwością siada (raz jej się udało), raczkuje (nie przejawia zainteresowania), wstaje (ditto) i z gracją wygląda wspaniale pod wszystkimi kątami. Ależ kurcze, nie dajmy się zwariować. Nie wszystkie niemowlęta są takie same - są chudsze (które też są super, znam osobiście parę i uważam że są cudne!) i książkowe i są grubsze (jak moja Mill, która, jak już pisałam, jest absolutnie piękna) i tyle. I o ile nie są grubsze ewidentnie z faszerowania różnymi świństwami (bakusie, parówki, kaszki z zawartością cukru większą od zawartości kaszki, te sprawy - wystarczy wejść na pierwsze lepsze form o rozszerzaniu diety żeby zrozumieć, że wcale nie jest z nami jako mamami tak źle) - u diabła, pozwólmy im na to!

Ja czuję czasem nomen-omen wielką presję związaną z tym, że Mill nie jest chudzielcem. Że jest najgrubszym niemowlęciem świata. Że ciężka jest (no jest - i co zrobię?). Nawet nasza pani pediatra nazywa ją okrąglakiem i pulpetem. Ja absolutnie nie zaprzeczam, ona jest okrągła i pulpetowata - niewątpliwie nawet jest. Sama jej wytykam. Ale nie zmienia to faktu że nieustanne komentarze otoczenia dotyczące figury mojego dziecka trochę mnie bolą - no haloooo, ona ma niecałe siedem miesięcy, nie tyje od piwa (jak tatuś) czy czekolady (jak mamusia) tylko od mleka i niepohamowanego apetytu do którego niemowlę w jej wieku ma święte prawo. Nie musi mieć Mill rozmiaru XS. Zdecydowanie nie musi.

A Wasze dzieci jak? Chudzielce czy okrąglaki? A może też budzicie jakieś figurowe reakcje?

Pozdrawiamy,
z&m (obie nie XS, ale nie uważające żeby było to wybitnym problemem)

 'Że niby ja jestem gruba!?!?!?!?!?'


43 comments:

  1. Amen, chciałoby się rzec! Absolutnie nie rozumiem presji odchudzania niemowląt - size zero, te rzeczy.. trochę jeszcze za wcześnie! Dziwić się, że nastolatki mają depresje, że wpadają w anoreksję, skoro mama niemowlęcia czuje presję społeczną w związku z wagą dziecka. U mnie jakoś zawsze było odwrotnie - moje dzieciaki przez wszystkich zawsze są nazywane jako "drobne", "chude" lub "długie". Też mogłabym popaść w jakieś kompleksy, że niby nie dbam, nie karmię jak trzeba, ale.. mówiąc kolokwialnie w d.. mam to co ludzie gadają. Jeśli tylko dziecię zdrowe, wszelkie głupie komentarze nt. wagi po prostu puszczaj mimo uszu!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak jest! Wczoraj pani od rehabilitacji powiedziała że Mill jest IDEALNA więc tego będę się trzymać :D

      Delete
  2. Nasza Pulpetowa, choć ciut młodsza (4 na karczku) od Mill już osiągnęła słuszne 7 kg słodkich fałdek, dołeczków i tym podobnych - ale wcale się tym faktem nie przejmujemy, wszak kula jest podobno kształtem doskonałym ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Hahahhaha, będę się trzymać tej wersji, w odniesieniu do siebie i do mojego dziecka :p

      Delete
  3. Nie jest najgrubszym niemowlakiem, nie jest. To tak obiektywnie.
    A subiektywnie to jest kochanym pulpetem i kluseczką i niech nikt nie myśli, że wypływające z mojej klawiatury te etykietki są obraźliwe. Masz co całować i podjadać. Mniam mniam.
    A jak zacznie raczkować i chodzić, to raz dwa wszystko zrzuci.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Awwww... No wiem że zrzuci, wiem, oboje z Towarzyszem Mężem byliśmy szczupłymi dziećmi i nie widzę powodów dla których Mill miała by nie być - ale póki co... No jest jak jest. Idę podjeść trochę tego tłuszczyku, więc! Mniam mniam w rzeczy samej :)

      Delete
  4. E, tam! Ma święte prawo do podjadania, a jak zacznie śmigać, to zgubi co nieco :) U moich znajomych, niejednych, tak było właśnie. U nas, to raczej odwrotnie, że taki "drobniutki" jest i te sprawy, ale za to zdrowy, cudny i nasz! :) Tak jak Milly zdrowa, kochana i słodka Wasza! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzięki! :* jest słodka i kochana i nasza i...yyy... okrągła, no ale ustaliłyśmy już, że to nie szkodzi :)

      Delete
  5. Serio słyszysz jakieś komentarze? O boszz...przecież nie ma dwóch takich samych niemowlaków. A Mill nie jest przekarmiona, bo jak można przekarmić kp? no heloł. Taki jej niezaprzeczalny urok i tyle. A zrzuci jak tylko pojawią się nowe umiejętności mobilne. U nas z kolei odwrotnie. Nasza pediatra mówi o M. żartobliwie "szczypior";) A też do końca 6 m. tylko kp powiedziałabym ze słuszną częstotliwością. Tak, tak...pewnie mleko mam za chude:) Ale póki dziecko zdrowe, wyniki w normie, a przyrosty innych wskaźników idą w miarę równolegle to mam luz. No bo co zrobisz? Nic nie zrobisz.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Serio słyszę komentarze, ex-aequo z tymi czy jej przypadkiem nie zimno :) No jasne że nic nie zrobisz, a na głodną i neiszczęśliwą Matylda nie wygląda, zapewniam!

      Delete
  6. Maks ma 6msc i waży 8,800! i mam gdzieś opinie "ciotek" i innych ludzi jaki on wieelki, gruby, jakie ma udo, jaka noga! na początku się przejmowałam.... było mi nawet trochę przykro ;) ale teraz? pff! jestem z tego dumna! wszak że Maks jest dalej na piersi! ha!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Taaaak... Udoooo... Nooooga... Skąd ja to znam... :)

      Delete
  7. Jak Mill jest pulpet to Witek jest pulpet do sześcianu. Mamy 2,5 miesiąca / 6,5 kilo / 65 cm. Mamy też niestety względem Was jedną słabość- a mianowicie karmimy się MM - więc mnie to dopiero głowę suszą, bo jak sama zauważyłaś MM się da. Tylko że daje Juniorowi i tak dokładnie tyle ile wynika z tabel dla jego wieku, mniej niż wynika z tabel dla jego wagi i ewidentnie za mało względem tego ile on jeść by chciał. Po zabraniu wciągnietej do ostatniej kropelki butli, jest ryk na pół osiedla, a mi serce się kroi. I tym sposobem według wszystkich, absolutnie wszystkich, jestem matką wyrodną. Co prawda dla niektórych bo przekarmiam a dla innych bo głodzę, ale mniejsza o to. A moje Dziecię tak ma po prostu. Łakomczuch jest po Mamusi i już. I ssak do tego. Musi ciumkać coś i koniec. Zapycham go więc smokiem bez specjalnych wyrzutów bo skoro wytrzymuje do kolejnej butli 3-4 godziny bez problemu to chyba się jednak najada.
    Dziecko się podniesie, wstanie, pobiegnie to i fałdki zgubi, czego Wam i nam życzę a do tego czasu kochajmy te fałdki póki są. Bez wstydu.

    ReplyDelete
    Replies
    1. MJ, Witek to jest w ogóle gigant, już od urodzenia. Z jedzeniem Ci nic nie doradzę, bo na MM się nie znam (próbowałam ostatnio dać Mill przed wyjazdem ale sama wiesz jak to się skończyło - pluciem i rykiem) - ale ważne że jest zdrowy i piękny i nie daj sobie wkręcić że coś robisz nie tak :*

      Delete
  8. Halo,prosze mi tu chrzesnicy w kopleksy nie "wpadac":)i nie tutylowac pulpetem -ej pani doktor;)Mill jest absolutnie piekna,a ze dwa takie egzemplarze mialam, rownie cycko-zarloczne i kluskoslaskowomichellinowe, to moge ze spokojem potwierdzic,ze a)to nic zlego, b) niech tylko zacznie pelzac,fikac, biegac (God bless you-bo i ty kondycje bedziesz cwiczyc;)) to cialko sie zmieni a dupka zrobi lzejsza. Love:******

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ale czyja dupka, moja czy Mill? :))))
      Gruba-niegruba, cudna jest, nie? I tęskni!

      Delete
  9. Nie dogodzi. Mamie mojego męża Mill by się spodobała, oj tak. Bo jej własne wnuki (moi chłopcy) do papuśnych nie należą - starszy drobny (2,5 roku, 92cm, 12kg, karmiłam piersią ponad 16m-cy), a i młodszy się wyciąga (pół roku, 73cm, 7900kg, na piersi). Pediatra, rozsądna kobitka, co prawda nie widzi problemów, za to rodzinka już tak, niektórzy najchętniej karmiliby ich schabowym i czekoladą, bo jak to tak żebra mieć na wierzchu;p

    ReplyDelete
  10. Pulpetem to było dziecko spotkane przeze mnie w parku. Rejestr 8 kilo na 6-tym miesiącu. Pierś i dieta nie rozszerzana. A Ty się martwisz? Mill jest cudowna. No ciężka jest, ale z mojej perspektywy to dobrze. Jest słodko grubiutka, taka, jak niemowlę powinno być. Fałdki do całowania, ot co. Generalnie nie odchudzałabym, a już w ogóle dziecka to nie odchudzałabym wcale (chyba, że mowa o gimnazjaliście z nadwagą i paczką chipsów pod pachą vel. oponką). Nie ma czegoś takiego jak za grube niemowlę! A o Mill, nawet jeśli twierdziłam, że jest w czołówce, to zawsze w formie żartu i NIGDY z wyrzutem :) Cudne masz niemowlę, a nie za grube! Poza tym to dziwne, co piszesz bo... ja z kolei słyszałam, że dzieci na piersi to zazwczaj małe kaliszątka czy buddy inne, a potem je wyciąga, jak się z nich robią smukłe kilku-latki. Właśnie na mm podobno chudzielce. No - nie ma reguły, jak widać.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mój Maks ma pół roku i jest tylko na piersi, od niedawna zaczęłam rozszerzać dietę, ale waga od miesiąca stoi, i ani drgnie. Mój pulpet ma 8,800, i lekarka nie widzi nic w tym złego, bo mały jak się urodził to juz miał 4100. Więc z tą "piersią" faktycznie nie ma reguły.

      Delete
    2. W ogóle z dziećmi nie ma reguły :)

      Delete
    3. Ano nie ma. O ile nie są straaaaaaaaasznie niezdrowo masywne albo przechudzone bo nie jedzą na przykład to nie ma się czym martwić. Dorośli są różni i dzieci też, tyle w temacie.

      Delete
  11. Problem z wagą niemowlaka występuje - moim zdaniem - wtedy, gdy pediatra mówi, że jest coś nie tak. Ale nie w formie żartobliwej, tylko na poważnie. W przypadku dziecka moich znajomych było tak, że rzeczywiście mieli bardzo pulchnego niemowlaka i pediatra kazała im zwracać uwagę, jak będzie wyglądała sprawa, gdy dziecko zacznie chodzić. Mała zaczęła chodzić i troszkę zrzuciła ciałka, ale teraz w wieku 3 lat ma parametry wagowe 6-latka (waży 24 kg). Nie jest to jednak wina tego, że była nieco grubszym niemowlakiem, ale tego, że od drugiego roku życia jest karmiona lodami, kaszkami, tortami, nutellą i muffinkami bez opamiętania. Jej rodzice jednak uważają, że to żaden problem i że ich córka jest piękna a inni się czepiają (łacznie z lekarzem). Piszę o tym dlatego, że na razie nie ma się czym przejmować jeśli chodzi o Milli, a jeśli nie popełnicie błędów takich jak moi kuzyni, to dziecko chodzące zacznie spalać rezerwy. Więc na razie śpijcie spokojnie.

    Pozdrowienia!
    Rosie

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rosie, dzięki za ostrzeżenie, ale zapewniam - i masz to na piśmie - że Mill w wieku lat dwóch (lub nawet 6ciu) nie będzie karmiona lodami, kaszkami, tortami, nutellą i muffinkami bez opamiętania. Wiadomo - wszystko z umiarem łącznie z umiarem, ale kwestia żywienia mojego dziecka jest akurat bardzo ważna i na pewno nie pozwolę jej bezsensownie futrować.

      Też uważam że moja córka jest piękna, ale u diabła, nie jestem oderwana od rzeczywistości i wiem, że to co przystoi niemowlakowi to trzylatkowi już niekoniecznie :)

      Pozdrowienia zwrotne!

      Delete
  12. Małe dzieci to są tłuścioszki i te fałdki na nóżkach i rączkach no do całowania! Moja córcia ma prawie 3 miesiące i też ma dwie ( a może nawet trzy ) brody :) Okrąglutkie policzki i mnóstwo wspomnianych wyżej fałdek do całowania :D
    Potem jak dziecko dostanie się na nogi to wybiega ( mama też czekoladę wybiega ;) ) więc ja bym się tym nie przejmowała :D A wręcz cieszę się że moja córka tak ochoczo ssie pierś :)

    ReplyDelete
  13. To bardzo przykre, że ludzie tak bezmyślnie komentują wygląd dzieci:( nie zważając na uczucia rodziców i zdrowy rozsądek. Hanka miała i ma naczyniaki na powiekach i między brwiami i też dziwnie się czasem czułam, gdy ktoś mnir pytał "a co oba tutaj ma" lub " a co jej się stało"

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bo ludzie nie wiedzą, no nie wiedzą. Ale przecież co my poradzimy, ja nie mówię osobie pytającej że jej się wylewa muffin top znad spodni i ma tłuste włosy, choćby to była najszczersza prawda, nie?

      Delete
  14. u mnie sytuacja odwrotna. Mały ma 70cm i nie całe 7,5kg.
    Słyszę ciągle jaki on drobny albo jaki biedny. A jak zapłacze to już wszyscy: daj mu jeść! Pewnie głodny.
    Czasem się czuję jakbym go głodziła a karmiony dalej na żądanie, dostaje już warzywka, owoce.
    Natomiast Mill nie jest gruba. Niektóre niemowlaki są faktycznie pulpecikami ale Milly według mnie jest w sam raz.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Według mnie jest w sam raz w kierunku pulpeta :)))) A Grześ jest cudny, nie stresuj się! :*

      Delete
  15. Jej ale duża wasza Milenka :-) i super tylko sie cieszyc ze ma apetyty bo moja to musze zmuszac do jedzenia a wazy kilogram mniej :-/ jest drobna ale ma po kim być drobna bo mama rozmiarów w sam raz (nie mówie że chuda bo byłoby to kłamstwo ) tata KIEDYS był chuderlak no i babcia tez chuda jak 18 :P Pozdrawiamy :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. No cieszę się cieszę! A mama droooobna i chuuuuuda (pozytywnie chuda, jasna rzecz)!!!!!

      Delete
  16. tu widac :P http://instagram.com/p/uVJ95SKGrY/?modal=true taka mała drobniutka kruszyna :-) bynajmniej ja ją tak postrzegam :-)

    ReplyDelete
  17. Moja sąsiadka ma syna który w wieku 6 msc ważył 12 kilo... i poważnie to wygląda, więc się nie martw. Nasze pulpety już takie są ;) Pogadamy za kilka lat jak będą biegać

    ReplyDelete
  18. Mill jest ślicznym dzieckiem, naprawdę jest pełna uroku, uwielbiam oglądać jej fotki. I absolutnie nie myśl, że jej waga jest nie taka jak być powinna. Po prostu taka jej uroda, a że dajesz jej do jedzenia to co możesz najlepszego czyt. kp to w ogóle nie powinnaś sobie zaprzątać tym głowy. Od pierwszych dni inwestujesz w jej zdrowie karmiąc ją naturalnie i na pewno w przyszłości będziesz widziała tego efekty! A waga? Waga się zmieni jak piszą dziewczyny,kiedy Milenka zacznie się samodzielnie przemieszczać :) Pozdrawiam!
    P.S. Mój Krzyś z kolei tych chudzielców, choć też karmiony piersią, ale taka już jego uroda i nie przeskoczysz, a muszę zaznaczyć, że jadł tak często jak Milly, a teraz je również wszystko inne i też dużo. I nie ukrywam, że też wkurza mnie jak na każdym kroku każdy mówi: "ojej, jaki on malutki, jak drobniutki". Czyli co? Nie dogodzisz jednym słowem :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Trzymam się wersji że daję jej co mogę - podzielam Twoje poglądy co do karmeinia piersią z ostatniego posta i kieruję się tą samą myślą... Choć czasem wkurza mnie ta zależność Mill ode mnie i dostępności do mnie, to i tak uważam że bardzo warto i nie zmieniłabym nic w tej kwestii. No ale to temat na zupełnie innego posta :) A Krzyś nie wygląda wcale na super-drobniutkiego - raczej na normalnego, wesołego chłopca w wieku 16 miesięcy. No ale że nie dogodzisz to prawda, nie ma szans!

      Delete
  19. O nie dogodzisz, nie dogodzisz.
    U mnie całkiem na odwrót! Córka - Róża zawsze była bardzo szczupła, chociaż w przypadku dylematu cycek, czy syrena, ja też zawsze wybieram cycek. ;) Kazali dokarmiać "bo mleko za chude" (i taaak, te "światłe" uwagi wygłaszał personel polskiej służby zdrowia), w 4 miesiącu pielęgniara, która przed wizytą u pediatry zawsze dzieci mierzy i waży zaczęła na mnie krzyczeć, że głodzę dziecko, że na pewno ma anemię, że obowiązkowo muszę jej wprowadzić deserki (!). Wczoraj byłyśmy na półrocznej wizycie i wzrost - 70 centyl, a waga - zaszczytny 12-ty. ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. No to zaszczytny, nie ma co! Ciekawe który centyl osiągnęła by Heidi Klum. Kurczę, są szczupli i wysocy dorośli, dlaczego dzieci nie mogą być? Jak nie chudną tylko regularnie, proporcjonalnie przybierają, choćby na 12 centylu, to kurka, chyba nic się złego nie powinno dziać, nie? A Róża ma piękne imię! :)

      Delete
  20. http://kawa-herbata-mleko.blog.pl/2014/08/21/tlusciutki-bobas-w-dobrym-tonie/ Rzuć okiem tutaj do mnie - dokładnie odwrotny problem. No, może nie "dokładnie". Bo moja córa właśnie raczej szczupła, (jak leży na plecach to żebra wystają na pół metra), przybiera na wadzie odpowiednio, ale się nie zaokrągla, bo jednocześnie rośnie jak na drożdżach, a przyspieszenie ma jak Zygzak McQueen. A wszyscy mówią mi, że okrąglutka, grubiutka, tłuściutka i w ogóle mały pulpet. Gdzie, ja się pytam!?!? Strasznie mnie to wkurza.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie wkurzaj się, złość piękności szkodzi :) A Kitka ani gruba ani chuda, taka w sam raz, nie?:)

      Delete
  21. A moje chudzielec, 14 miechów niespełna 9kg, na mm, wszystkożerna, torpeda. Nie przybierała szałowo, bardzo o to dbałam - co by butla nie szła w ruch jako remedium na marudzenie. No. Dzieci rosną i wyrastają jak się zdrowo Je karmi. Nie przekarmia w późniejszym okresie. A można, wiem, widziałam.

    ReplyDelete