Tuesday, 10 February 2015

M11 Lovi 360' - Kubek niekapek?

Moje dziecko nie lubi pić.

I oby jej tak zostało, do osiemnastki przynajmniej, albo i dłużej. Przynajmniej w kwestii alkoholowej, poza tym pić mogłaby lubić bardziej. Teraz rzecz jasna mówiąc że nie lubi pić nie mam na myśli alkoholu tylko cokolwiek, co nie jest mlekiem mamy prosto z dystrybutora.

Butelka nie (chyba że cudza, przy ostatniej wizyty Olgi z ID bez problemów wygrzebała z Olgowej torby nieopatrznie pozostawionej na ziemi Polkową butelkę z wodą się do niej dossała, swoją - każdą - gardzi), niekapek z miękkim ustnikiem nie, niekapek ze sztywnym ustnikiem nie, doidy cup (o którym chyba też napiszę więcej) może i tak, ewentualnie, aczkolwiek korzystanie z niego wiążę się z koniecznością przebrania absolutnie wszystkich ciuchów Mill a przy okazji prawie zawsze i moich wszak wszystko, ale to wszystko jest oblane). Mój kubek wchodzi w grę, ale nadzór szczególny zawsze konieczny, podobnie jak przy doidy.

Szalenie się ucieszyłam więc kiedy zasypująca nas swoją drogą prezentami jak wariatka ABB przyniosła Mill niedawno Lovi 360' o którym bardzo dużo wcześniej słyszałam.

Co to za ustrojstwo?

Producent twierdzi co następuje:

Kubek LOVI 360°ułatwia przechodzenie od ssania płynu z kubka treningowego i kubka niekapka do picia ze szklanki. Dzięki innowacyjnemu systemowi uszczelniania przyzwyczaja dziecko do naturalnego sposobu picia (jak z otwartego kubka), ale bez rozlewania. Posiada opatentowaną ochronę przed bakteriami.

Dostępny w trzech rozmiarach odpowiednich dla wieku o różnych pojemnościach (9+: 210 ml, 12+: 250ml, 18+: 350ml) i wygląda tak oto (więcej wersji kolorystycznych na stronie producenta):

 zdjęcie z lovi.pl


 Mill stała się szczęśliwą (a jednak!) posiadaczką wersji najmniejszej. I... podobnie jak wszystkie inne rzeczy do picia z - kompletnie go nie skumała, nie polubiła i nie chciała z niego początkowo pić.

Świetnie go trzymała, super potrząsała, ale to wszystko. Po paru dniach oswajania się z kubkiem doszłam do wniosku że pora na trening. Siedziałam obok niej i kiedy przechylała kubek żeby się z niego napić robiłam ustami ruchy ssące (bez względu na to jak dziwnie i komicznie to brzmi) żeby automatycznie Mill też zaczęła tak pić... I chwyciło! Trening ciągle w toku (ABB też tak z nią 'piła' ostatnio) ale jest coraz lepiej. Pije coraz chętniej i widzę światełko w tunelu. A światełko widzieć muszę, bo mimo tego że wciąż ją karmię i nie przestaję już i natychmiast dziewczynka moja jest coraz starsza i chciałabym jednak czasem wychodzić bez niej, a wiadomo że cycka jej na wynos nie zostawię, nie ma opcji, a pić musi. To znaczy - wiadomo, chodzę do pracy, mam warszawski kurs - parę godzin jest beze mnie i daje radę, choć do picia się nie garnie szalenie. A jak zacznie będzie mi łatwiej, zwłaszcza latem. Nie ustaję więc w treningach, Mill ogarnia coraz bardziej. 

A co myślę o kubku samym w sobie?


1. Estetyka


Jak dla mnie zwykła i bez szału. Nowa kolekcja retro jest piękna i jeśli postępy kubkowe będą się pogłębiać jeszcze bardziej jeden z nich na pewno znajdzie się na naszej roczkowej łiszliście.




  zdjęcie z lovi.pl

 

2. Funkcjonalność


Częściową prawdą jest co twierdzi producent - że kubek ułatwia picie jak ze zwykłego kubka. Moje dziecko przynajmniej uważa go za bardziej atrakcyjny od kubków z dzióbkiem. Rączki do trzymania są super, fajnie leżą w małych łapkach. Dodatkowo uszczelkę można kupić osobno i wymienić jeśli oryginalna się uszkodzi lub zużyje, bez potrzeby wymiany całego kubka, jeśli ten jest jeszcze całkiem na chodzie. Dobre rozwiązanie i bardzo eko. Ponadto kubek szczyci się posiadaniem specjalnej powłoki wykorzystującej naturalne, antybakteryjne właściwości srebra i pozwalającej na zredukowanie populacji bakterii, aż do 99,99% w ciągu 24 godzin - nie wiem co prawda jakich bakterii i skąd je usuwa i w ciągu 24 godzin od zrobienia czego, natomiast informacja o mniejszej ilości bakterii zawsze w cenie (choć konkretniejsza jakość tej informacji była by niewątpliwie w cenie jeszcze bardziej). Mam jeszcze kolejne dwa 'ale' jednak:

1) Pogłoski o piciu 'bez rozlewania' są mocno przesadzone. Jeśli nasze dziecko należy do wybitnie statycznych i w zwyczaju ma delikatnie przechylać/odwracać kubeczek to może i się nic nie rozleje. Szczerze natomiast wątpię w to, żeby dziecko było aż tak statyczne. Przy energicznym potrząsaniu (które przy dziecku w wieku Mill wydaje mi się opcją standardową, jednak) tudzież rzucaniu z impetem w poziomie (na macie) bądź pionie (z krzesełka do karmienia) - wylewa się i to niemało. Może nie cała zawartość, tak jak z normalnego kubka, ale jednak więcej niż spodziewalibyśmy się po kubku okraszonym etykietami innowacyjnej uszczelki. Producent co prawda twierdzi, że to może się zdarzać, ba, że jest tak celowo (!) - 'Łatwy do umycia, umożliwia picie bez rozlewania, ale celowo nie jest niekapkiem (przy silnym potrząśnięciu lub upadku wydobywają się krople płynu)' - ale szczerze mówiąc, przynajmniej w tej opcji dla dziewięciomiesięczniaka, wolałabym żeby się jednak nie rozlewało - po prostu.
2) Nie można go myć w zmywarce. Wiem że dla wielu z Was to pewnie nie problem, natomiast dla takiego maniaka mycia w zmywarce jak ja to cecha, której nie lubię. Mimo tego że to kubeczek na wodę i nie wymaga nie-wiaodomo-jakiego szorowania, to dla mnie to i tak minus.

Czy polecam? Polecam, bo Mill lubi go bardziej od innych wododajnych naczyń i mam nadzieję, że w końcu się do niego całkiem przekona. Nie liczyłabym jednak na cud i to że rzucą się na niego niemowlęta Wasze jak szczerbaci na suchary i ogarną system picia natychmiastowo. Choć ponoć istnieją genialne niemowlęta, które ogarniają. Jedno nawet znam, ale nie jest nim moje własne, i z Waszych komentarzy pod poprzednim postem wynika że to moje (niemowlę, w sensie) wcale nie jest unikatowe pod tym względem.

A jak Wasze doświadczenia? Macie ten kubek? Lubicie i polecacie czy jak dla Was kit?



25 comments:

  1. Synek jak juz zaczął pić (bo też miał z tym problemy - woda go gryzła ;-) ) to bardzo go lubił. Niunia niestety jeszcze go nie załapała, lepiej jej idzie z niekapka. Też czekam aż załapie aby jej nową wersję kupić ;-) może spróbujemy waszym sposobem..

    ReplyDelete
    Replies
    1. Działa! I to coraz lepiej! Tylko z odkładaniem spokojnym ciągle problem, rzut przez pół pokoju zdecydowanie preferowany przez Mill póki co :/

      Delete
  2. U nas dzięki takiemu kubeczkowi tylko że z aventu, Bruno nauczył się pić inny napój niż mleko (pije tylko wodę). W butelce nie mogło i do tej pory nie może być nic oprócz mleczka, wiec taki kubek nam pomógł, ale odstawiłam go po jakimś czasie ze względu na przebieranie dziecka po każdym napiciu się. Teraz mamy kubeczek z tomme tippe twardym dziubkiem i daje rade (chociaż ciezko sie go otwiera i jest taki... prosty:)). Największym minusem jest fakt że syn upodobał sobie kubeczek do potrząsania ale tylko i wyłącznie z otwartym dziubkiem w innym przypadku ryk! :)

    ReplyDelete
  3. U nas niestety kit nad kity. :( Ani sama nie załapała, ani moje ruchy ssące nie pomagają, śmieje się wtedy tylko. I rzuca kubkiem faktycznie rozlewając mnóstwo zawartości. Wydaje mi się, że to przez to, że zazwyczaj pije z normalnego, odkrytego kubka, całkiem dobrze już sobie z nim radzi i tam jej po prostu leci woda prosto do buzi. Tu też czeka, ale skoro nic nie leci, to pac o ziemię.
    Haha, dobre z tymi bakteriami. :D Nawet nie wiedziałam. :D
    A próbowałaś już słomkę? Też nie działa? ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kurczę, wiesz że nie próbowałam w końcu jeszcze? Muszę to ogarnąć ASAP!

      Delete
  4. Moja Julcia nie lubi pić soczków najbardziej smakuje jej woda, ewentualnie herbatka rumiankowa a z mlekiem bywa rożnie ale ogólnie mleko jest bebe :P A butelek ma różnych różniastych ale bardzo lubi pic z kubka i kilka razy zdarzyło sie jej pic ze słomki :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mill jeszcze nigdy nawet nie dostała soku, więc nie wiem czy lubi :) Wodę pije coraz chętniej co mnie cieszy, nie ukrywam, bo w przeciwieństwie do Julci Mill uwielbia mleko. A ja... karmię ją z reguły chętnie, ale czasem marzę o trochę większej niezależności :)

      Delete
  5. Moja córka też nie lubiła pić. Teraz już wiem, że głównie chodziło o to, że nie potrafiła robić tego sama. Od momentu zakupu bidonu ze słomką Julka pije dużo więcej. http://naslonecznej.blogspot.com/

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mill ogarnia samodzielne picie coraz lepiej, na szczęście. A bidon muszę obcykać, w końcu!

      Delete
  6. Mamy kubek innej firmy, ale ogólnie nie jest używany często, chyba, że do zabawy. ;)
    Natomiast pije mleko - duuuże ilości, uwielbia je lub wodę.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak, Mill też uwieeeelbia mleko. O wodzie bym tego nie powiedziała... ale jest coraz lepiej :)

      Delete
  7. No moja Lenka nie kuma cza czy. Generalnie lubi pić (w sensie coś oprócz mm), ale raczej z butelki. Ostatnio w nasze ręce wpadł doidy, No ale wiadomo, na razie polega to głównie na tym, że ja go trzymam i przechylam. Inaczej Lenka od razu wylałaby całą zawartość na siebie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak, też mamy doidy, jest ok, ale dla mnie nie robi aż takiego szału jak twierdzi producent. Ot, pochylony kubek. Nie zrewolucjonizował mojego życia :D

      Delete
  8. U nas sprawdzają się kubki bez uszczelek, czyli chowany ustnik lub bidon ze słomką.

    ReplyDelete
    Replies
    1. A jaki, jaki? Bo aż się chyba przymierzę :)

      Delete
  9. Mój Pawełek też nie był zwolennikiem picia, dopiero bidon ze slomką pokochał tak bardzo, że wypija teraz około szklanki wody dziennie (ma 10 miesięcy).

    ReplyDelete
    Replies
    1. No to nieźle mu idzie! Mill jest na etapie pół szklanki lub więcej jeśli akurat jestem w pracy (czyli dwa razy w tygodniu). A Wy, jaki macie bidon?

      Delete
  10. Właśnie, tak jak dziewczyny piszą - spróbujcie może bidon ze słomką. Ja jeszcze nie próbowałam, ale spróbuję. Na początek sprawdza się miękki, żeby można było ścisnąć i pokazać, że z rurki woda leci.

    ReplyDelete
  11. Kubek niekapek - jaki fajny patent. Ale teraz w każdzej dziedzinie życia dziecka coś nowego się pojawia. Za moich czasów to była zwykła butelka w dłoń i tyle - a po butelce już szklaneczka. Fakt, potem dzieciak często coś na siebie wylewał, ale wiedział, że jak będzie mało uważny to będzie cały mokry :)

    ReplyDelete
  12. Mieliśmy taki z Aventu i to był jedyny niekapek z którego młody korzystał. Innych nie ogarniał ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mamy niekapek z Aventu. Nie ogarnia :)

      Delete
  13. U nas hitem okazała się również bidonik ze słomką. Polecam

    ReplyDelete