Saturday, 19 July 2014

M4 Wieści z frontu

Już dwa tygodnie prawie bez Towarzysza Męża, cztery to go.

I wiecie co? Jasne, że tęsknimy jak jasny gwint, ale czas leci mega szybko.

A jak mijają nam dnie (dni? Cholinder, czyta nas jakaś polonistka) ?

1. Nadrabiamy wszelkie zaległości towarzyskie i cioteczek Ci u nas dostatek. Mill też spotyka się z koleżankami (Polą i Kropką) a ostatnio nawet z kolegą (o-o!) który jest dwa razy starszy, dwa razy większy, i na dzień dobry zjadł jej stopę (eh te chłopy! :) Praktycznie codziennie się z kimś spotykamy. Czasem i dwa razy dziennie. Szaleństwo istne, no! A miałam robić porządki w stylu perfekcyjnej pani domu.Yyyy....

2. Spacerujemy, choć Mill robi absolutny bunt na pokładzie i nie chce w gondoli leżeć. Ewentualnie jak jej mrugają listki słonce/cień słońce/cień jeszcze zdzierży, ale i to nie za długo. Spacery wyglądają więc tak, że w torbie wózka jeździ Tula, kiedy Mill się buntuje (a niestety, mimo nowej dowózkowej zabawki dostanej od jednej z cioteczek, następuje to dość szybko) zostaje umieszczona w Tuli gdzie się chill-outuje i często zasypia, w każdym razie przestaje wyć syreną która mogłaby spowodować urywające się telefony przechodniów na niebieską linię, więc nawet przeczekać tego gondolowego buntu się publicznie nie da, bo że niby wyrodna matka i te sprawy - więc Mill-Mini-Terrorystka spacerowo stawia na swoim i widzi świat z Tuli a Matka-Samo-Zło lezie z tym dzieckiem w Tuli pchając ten pusty wózek przed sobą do którego i tak jej zaglądają i dziwią się czemu w środku nie ma dziecka (bo dziecko w wózku być nie chce). Pora na spacerówkę?

3. Kąpiemy się codziennie. Wróć, ja kapię Mill codziennie, bo że ja się kąpię codziennie, nawet dwa razy, to nic nowego. Zanim nastały ultraupały kąpaliśmy ją co dwa dni. Nick kąpał, w sensie, zanim wyjechał, skubany. W ultraupałach kąpię ją codziennie i w żelu kąpielowym a nie oliwce, bo jako że sama w takie upały się nie lubię oliwkować to co będę dziecko, bez sensu. Mill sobie chwali, kąpielowo piszczy z radości, więc cieszę się i ja.

4. Załatwiamy sprawy. W skarbówce na przykład byłyśmy adres wyjaśnić. Cytologię pobrać u lekarza (ja byłam w sensie, ale Mill ze mną, jako że Matka Polka też ma bunt na pokładzie i zostawać się z nią boi, bo ona czasem płacze. A ona wtedy nie wie co robić. A czy ktokolwiek widział dziecko niepłaczące?! A ząbkowanie u nas już pełną parą, więc ma prawo dziewczynka nie zawsze być w humorze. I tak wspaniale że przez większość czasu jednak jest. Ale to jak zwykle dygresja na kilometr, a o sprawach miało być). W przyszłym tygodniu idziemy odebrać Millowy paszport i tak się rozhulałam że chyba nawet wymienię prawo jazdy, którego od zmiany nazwiska 15 miesięcy temu jakoś nie wymieniłam. No nie złożyło się, no...

5. Zmieniamy się.

Mill:

- odsmoczkowała się. W sumie nawet fajnie, tylko ręce je namiętnie. Swoje, albo cudze, byle by po dziąsłach jeździły. Gryzaki ma dwa, oba toleruje, ale nie na długo - mnie się wydaje że one są po prostu dla niej za grube i za duże, bo ona jest jednak malutka i jeszcze ma prawo nie kumać idei ciężkiego schłodzonego gryzaka i tego że ma go trzymać i dawać do dzioba. Kiedy odwiedzałyśmy ostatnio Ruby Soho Mill wyraźnie zainteresowała się obłędnym arbuzem Kropki, więc zamówiłam jej też, niech ma, i winogronka w ten deseń, bo lekkie to i będzie (mam nadzieję!) na te biedne ząbki jak znalazł

- Ciągle się śmieje (kiedy nie płacze, oczywiście), gada jak najęta, piszczy, i cudowną dziewczynką jest (no to się akurat nie zmieniło) i ciągle zaskakuje mnie czymś nowym - dziś na przykład nauczyła się kopać w taką zabawkową poręcz w łóżeczku u rodziców żeby jej to grało kiedy ona chce. Matka Polka, moja babcia i ja zjadłyśmy obiad bez konieczności przerywania go w celu nakręcenia karuzelki, bo dziecko zabawiało się samo. Eh, pięknie jest!

Ja:

- ćwiczę codziennie, twardo. I dużo wody piję. Ciepło jest, więc łatwo i mój połogowy wodowstręt (tak, wiem że to nienormalne i że z reguły przy karmieniu piersią chce się i powinno się pić więcej, ale u mnie to się kompletnie nie sprawdziło). Łudzę się że się wylaszczę na powrót Towarzysza Męża :)

- czytam książki, ile wlezie. 'Czarny ogród' Kazimierza Kutza umila mi czas kiedy Mill drzemie. I tak, mam wyrzuty sumienia że powinnam w tym czasie sprzątać, ale mam jeszcze cztery tygodnie, zdążę

- odkrywam w sobie nieskończone pokłady miłości, cierpliwości i radości będąc z Mill 24/7. Myślałam, że będzie gorzej, dużo, dużo, dużo gorzej. A dajemy radę. Tęsknimy, ale na szczęście mamy skype'a, facebook'a, whatsapp'a i całą tą nowoczesną technologię ułatwiającą związkom na odległość życie. Nasz jest na odległość bardzo tymczasowo. I odbijemy sobie na wakacjach, a jak!

A co nowego u Was?

Buźka,
z&m

 Norweska cioteczka J.

 Spotkanie z Adaśkiem, który najwyraźniej gustuje w stopach <3

 'Tożto szok' - zdaje się mówić moja mina, a dziewczynki gaworzą po swojemu... Olga z Polą (Instytut Doświadczeń)


 'Dawaj tą pieluchę!' czyli kapeluszowe modnisie w ogródku u Ruby Soho

No i cioteczka M. z Hong-Kongu też w końcu do nas dojechała. Jest radość!

14 comments:

  1. Melduje się polonistka. I dnie, i dni :P
    Mnie te upały totalnie odstraszają od jakiejkolwiek aktywności na zewnątrz. I mam obawy przed wystawianiem Natki na taki skwar. Zresztą ona cały czas śpi, no do biedry nawet nie ma jak wyjść ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ej, to fajnie Ci! Mill w ogóle nie śpi i ząbkuje, obłęd jakiś :/

      Delete
  2. Ależ Milly szybko dojrzewa. Już ząbki i zaraz spacerówka. Zuz, Ty uważaj, bo zaraz zacznie się rozglądać za chłopakami, a z resztą już kontakt cielesny z tym Adaśkiem, który ma takie nietypowe upodobania, był. Chyba musisz ją uświadamiać pomału:)))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Hahhahaha! Ej no, wygląda na to że muszę!

      Delete
  3. Zawsze uważałam, że inteligenta kobieta, wie jak wykorzystać czas kiedy nie ma w domu faceta ;)

    ReplyDelete
  4. U Was jak zwykle kolorowo ! Ze spacerowka to mysle czy moze da sie regulowac oparcie w gondolce ? Albo moze zmien jej kierunek jazdy ? Chyba wszystkie dzieci maja bunt gondolowy w 4m ;) a to ze cwiczysz i to co dziennie podziwiam ! Mi sie tak baaaaardzo nie chce :D juz sie zaprzyjazniam z moim nieidealnym brzuchem :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. W gondolce właśnie może albo siedzieć dość mocno albo leżeć. Na to siedzenie dość mocno wydaje mi się jednak za mała, a spacerówka rozkłada się na płasko (ale dzisiaj stwierdziłam że to jednak falstart bo jest mniejsza (!!!!) od gondolki więc póki co dajemy sobie spokój i zostajemy przy kombo gondola + Tula.

      Ćwiczę codziennie ale nie wiem na ile mi starczy motywacji, bo przez codzienne ćwiczenie nie mam sił ogarniać mieszkania w stopniu w jakim chciałabym, żeby ogarnięte było :) A mój brzuch... well... Jest BARDZO nieidealny :)

      Delete
    2. Trochę jak w mojej z Tako. Kicha. I ze spacerówą też kicha jak z Tako, plus za rozkładanie na płasko ( jak w Tako ( ah to tako ! ) , Mutsy sie rozkładał jakoś dziwnie półleżąco, quinny to quinny. Bo u mnie motyw taki że mama ma dom piętrowy, więc na dole stoi quinny na spacery, a na górze Tako do lulania ( bo nie wiem czy wiesz ale Małgosię muszę we wózku usypiać ze względu na jej uparte wstawanie i niechęć do zasypiania na leżąco, woli stojąco lub siedząco ) i on ma tak ogromne siedzisko i fajne oparcie że czasami jak mi się przyśnie to Młoda śpi w nim pół nocy a ja nie mam wyrzutów sumienia że nieanatomicznie albo niewygodnie bo może pozycje przyjmować i rozłożyć się do woli.

      Ja miałam dziś ćwiczyć i zapomniałam.. :D i tak co dzień !
      Brzuch się unormuje, w końcu dopiero 4 mieś ! U mnie prawie 9 a jeszcze nadmiar skóry jest, i tłuszczyku ale M. nie ma to nie widzi ;)

      Delete
  5. Moja Jula póki co lubi jeszcze gondole. Też kapalammała co 2 dzień ale teraz w upalne dni robie to codziennie. Jula bardzo pięknie śpiewa :-) o gada jak najeta. Strasznie się slini i caly czas ma ręce w buzi. Potrafi sama obrócić się z pleckow na brzuch:-). Dzieje się u was dużo - fajnie :) pozdrawiamy

    ReplyDelete
    Replies
    1. Fajnie że Jula lubi gondolę, zazdroszczę!
      Kąpiel codzienna w upały musi być :)
      Super że J. śpiewa, już się nie mogę doczekać tego etapu. Podobnie jak obrotów na brzuch, póki co jesteśmy w połowie drogi (z pleców na boki i vice versa :) Pozdrawiamy śliczne dziewczyny też! x

      Delete
  6. nooo jestem wreszcie, całą blogosferę mam do ogarnięcia, tyle zaległości :) Pięknie sobie radzicie bez Towarzysza M, dzielne z Was kobietki :) A ogródek czeka niezmiennie, ale to wiesz :)

    ReplyDelete