Tuesday, 23 September 2014

M6 Roll over, roll over

Znacie tą angielską piosenkę dla dzieciaków? Jeśli nie to możecie posłuchać jej tutaj, ale ostrzegam, wpada w ucho, a ja od wczoraj wciąż tylko podśpiewuję 'roll over, roll over', jako że magicznie przez noc Milly w końcu opanowała umiejętność obracania się z pleców na brzuch i vice versa. Doczekałam się!

Jest to cudowne, bo czytawszy o tym że wszystkie pięciomiesięcznie dzieci już to potrafią (przynajmniej z brzucha na plecy, bo w drugą stronę to ponoć umiejętność siódmego miesiąca, ale obserwując blogosferę dochodzę do wniosku że chyba wcale niekoniecznie, wszak sporo dzieciaków młodszych od Mill umie to już od dawna) lekko się zaczynałam niepokoić że za niecały tydzień strzeli tej słodkiej dziewczynce pół roku, a ona wciąż krzyczy, żeby ją obrócić, jak jej się znudzi brzuch tudzież znudzą plecy. A tu, praktycznie z dnia na dzień, bez zapowiedzi czy ostrzeżeń, zaczęła nam niczym Natasza Urbańska rolować na całego. Skubaniec mały.

Z nową umiejętnością, połączoną z niebyciem w domu i takimi przewrotami wiąże się jedno niebezpieczeństwo - nie ma maty skip-hop, więc terenem do przetworów siłą rzeczy jest łóżko. Tylko że zostawienie niemowlęcia na środku wielkiego łóżka małżeńskiego (ha, ha, małżeńskiego! Dobre sobie! 2+1 się powinno to łóżko nazywać jak nic!) nie jest już wcale takie bezpieczne, gdyż oddalenie się choćby na minutę (kiedy na przykład zapomnimy pieluszki do przewijania, albo nie daj Boże musimy siku) wiąże się z ryzykiem znalezienia niemowlęcia na skraju owego łóżka (w najlepszym przypadku, który zdarzył się mnie) tudzież z niechcianym przez nikogo z łóżka upadkiem (tfu tfu i odpukać w niemalowane).

Tak więc cieszę się z tych nowości u nas (taki plus z deszczu na wakacjach, jest szansa ćwiczyć), ale wiem że wiążą się one też z komplikacjami typu oczy dookoła głowy (i tak, wiem, będzie gorzej). Ale kiedy patrzę na to jak Mill się chichra sięgając po szeleszczące zabawki i sama decyduje czy woli je oglądać na wyciągniętych rękach leżąc na plecach czy trzymając przed sobą leżąc na brzuchu to dziób sam mi się śmieje. Zresztą wszystko jedno, bo z każdej pozycji, wszystko czego się dotknie, i tak ląduje w jej bezzębnej, ciągle, buzi. Ależ radości z tymi dzieciaczkami!

A Wasze dzieci? Kiedy zaczęły się przewracać?

Ściskamy mocno,
z&m






22 comments:

  1. Ja nie pamiętam, chyba około 4 miesiąca, ale musiałabym sprawdzic :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. No widzisz, dla mnie dziecko-geniusz, bo Mill jak miała cztery miesiące... To jeszcze chyba nic nie umiała :)

      Delete
  2. Super Brawo dla Milenki:-) Moja Julcia raczkuje po całej chacie !!! I sama siada , wstaje podtrzymując się szczebelek łózeczka :-) Pozdrawiamy

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wow! To Ci dopiero osiągi! Widzisz, ten etap wydaje mi się być lata świetlne przed nami :)

      Delete
  3. Gratuluję! Mój Antek jutrio kończy pół roku, a turlać zaczął się jakiś miesiąc temu. Zaczął i.. od razu mu przeszło, jakby zapomniał, jak to się robi. Odblokował się dwa tygodnie temu, też na wyjeździe. Podróże kształcą nasze dzieci! Teraz w pół minuty potrafi się dorolować na koniec łóżka.
    Wszystko w swoim czasie!!!
    Pozdrawiamy

    ReplyDelete
    Replies
    1. No właśnie - w swoim czasie, na spokojnie. Choć mówiąc szczerze od naszego powrotu do domu Mill też ma jakby zanik rolowania (jak to?!)

      Delete
  4. Jaki piękny mały piżamkowiec :) Wygląda na mega-szczęśliwą :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. <3 Bo ona ogólnie jest mega-szczęśliwa, przynajmniej tak się łudzę kiedy się do mnie śmieje przez większą część dnia :)

      Delete
  5. Brawo !
    Ps: ale Milly ma fajnego pajacyka :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzięki! A pajacyk z Tesco, ale wyjątkowo udany, też go lubię:)

      Delete
  6. Super Milly! Wasze wspólne życie nabierze teraz nowych barw: )

    ReplyDelete
  7. Brawo Mill !
    Pajacyk love ! Też mamy i jeszcze się mieści ! :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bo my w ogóle mamy chyba podobne gusta pajacykowe :) I te różowe i fioletowe zające, to był dopiero pajacyk, szkoda że już daaaaawno za mały :)

      Delete
  8. No a nie mówiłam? ( powiedziała zrzedliwie ) Mill kminiła, analizowała i jak sie nauczyła to zaczęła używać. Opowieści innych mam nauczyły mnie, ze sa dwa rodzaje dzieci. Jedne uczą sie ćwicząc, drugie cichaczem, żeby wyglądało bardziej naturalnie (w stylu - zawsze tak miałam). Jedne opalają sylaby od roczku, inne w wieku 3 lat zaczynaja pełnymi zdaniami. Mill tak zrobiła z przewrotami :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. #kajamsie #aniemowilas #coracjatoracja #ciotkaprawdecipowie

      Delete
  9. Świetnie wygląda w tym żółtym pajacu :) Jako, że jestem matka-zapisywajka i zapisane mam wszystkie postępy Ewy (głównie dla niej samej, jak będzie miała własne dziecko będzie miała z kim porównać i da jej to jakąś skalę porównawczą), to zaraz pobiegłam sprawdzić jak to było z tym rolowaniem. Wyszło, że mając 3,5 m-ca obracała się w obie strony.

    Czemu będzie trudniej? Kto tak powiedział? Ja dementuję i zgłaszam sprzeciw. Ja zdecydowanie odczułam ulgę jak Kitka zaczęła raczkować, a potem chodzić. Głownie dlatego, że była jednocześnie na tyle duża, żeby zrozumieć słowa: "nie wolno", "zostaw", a na ogół nawet posłuchała :) No i nie pakowała wszystkiego do buzi z automatu tylko chwilę się przyglądała i zastanawiała co dawało mi czas na reakcję :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzięki!

      3,5 miesiąca?! Dziecko-torpeda!!!!! :)))

      Ja właśnie z tego samego powodu co Ty zapisujesz prowadzę blog... Między innymi powodami, oczywiście :)

      Ale Kitka to jest w ogóle mega egzemplarz, nocnikowe gratulacje - wow! Ja podobno też tak robiłam i też byłam odpieluchowana przed roczkiem... A z Mill nie wiem jak będzie, ale parę zmian pieluszkowych się szykuje, więc stay tuned! Buziak!

      Delete