Friday, 26 September 2014

M6 Chciejlista wrześniowa

Pamiętacie mój post z chciejlistą sierpniową? Pomyślałam, że to będzie fajny cykl miesięczny i mimo że wrzesień się kończy bezczelnie i w tym miesiącu (i w przyszłym i w każdym następnym pewnie też) będę Wam pokazywać na co się zasadzam... Wszak fajne rzeczy z tego wychodzą. Za Waszą radą na przykład szczęśliwie olałam zakup przewijaka na łóżeczko - i całe szczęście - bo kompletnie by mi się nie przydał! Także ten... Podsumowanie listy sierpniowej i nowa wrześniowa - oto i one!

Chciajlista sierpniowa - co mamy?

 

Z całej listy nabyłam... nie tak znów dużo rzeczy. Największym i najważniejszym zakupem było krzesełko do karmienia Cosatto - dokładnie takie, jakie sobie wymarzyłam. Historię jego zdobycia i recenzję napiszę jak tylko trochę poużywamy, bo na razie stoi i ładnie wygląda, jako że Mill nie siedzi sama zbyt stabilnie jeszcze i zgodnie z zaleceniami producenta czekamy aż będzie żeby ją w tym krześle umiejscawiać. Za to już cieszy mnie jego widok i cieszę się, że się tak uparłam, bo żadne inne krzesełko nie spodobało mi się dotąd bardziej.

Krzesełko ma swój kącik w naszym mieszkaniu, ale kiedy będziemy go używać na całego podejrzewam że wyląduje przy stole.

Gościnne występy Poli. Wydaje się zadowolona.

Kolejnym udanym zakupem był zestaw do spacerówki z Lela Blanc (więcej o nim tu). Wciąż używamy, wciąż się zachwycamy, wciąż polecamy. Choć pomału nadchodzi czas na pożegnanie flamingów i przywitanie się z minky, wszak jesień przyszła, nie ma rady na to...

 Wersja wiosenno-letnia i jesienno-zimowa. Obie uwielbiam. Im niżej spadają temperatury tym bardziej mam ochotę odwrócić wszystko na stronę z minky żeby było Mill przytulniej. Jeszcze w niedzielę ma być 20'C, a potem... No potem to już naprawdę flamingowy odlot do ciepłych krajów (i tak, nazwijcie mnie ignorantem biologicznym, ale w tym momencie googlam czy flamingi w ogóle latają).

Zdobycze spoza chciejlisty

 

Parę rzeczy które od jakiegoś czasu za mną chodziły albo okazały się na gwałt potrzebne dla Mill też nam w tym miesiącu przybyło. Niektóre doczekały się już recenzji, niektóre dopiero czekają na swoją kolej (na dniach, na dniach!) I tak...

Mata Skip-hop + akcesoria: rewelacja! Więcej o nich tu.



Aspirator do noska Katarek, o nim z kolei tu.


Gruby kocyk jesienno-zimowy Lela Blanc z kolekcji Elżbiety Wasiuczyńskiej. Większa recenzja w przygotowaniu, ale już zdradzę że go jesienno-zimowo uwieeeeelbiam!



Gadżety z sierpniowej chciejlisty (do wglądu tu) które olałam:


1. Wózek Quinny - małe kółka w obliczu nadchodzącej zimy - no-no. Lubię spacerówkę Bebetto (o niej zresztą też będzie niebawem) i myślę że jej wielkie pompowane koła sprawdzą się w potencjalnym śniegu dużo lepiej niż małe kółeczka jakiejkolwiek 'parasolki'. Zakup odłożony co najmniej do wiosny.

2. Przewijak na łóżko - dziewczyny odradzające mi go w komentarzach - wielkie dzięki! Mill naprawdę jest już na tyle duża że mogę ją przewijać gdzie bądź (choć ciągle korzystamy z podkładów Seni, bo niespodziewany sik czy kup podczas przewijania to bardziej standard niż zaskoczenie).

3. Organizer na łóżeczko - fanaberia i świetnie obchodzę się bez niego. Przeorganizowałam szafkę nocną i spokojnie wystarcza. Jak już się Towarzysz Mąż ogarnie komputerowo i całkiem zlikwidujemy naszą stację do przewijania pokażę Wam naszą nową organizację. 

Chciejlista wrześniowa

 

1. Ochraniacz na łóżeczko


Z sierpnia na wrzesień przechodzi jeden zakup, którego nie dokonałam w sierpniu, bo się nie złożyło (wakacje, te sprawy) i nie był potrzebny na już i natychmiast - ochraniacz na szczebelki. Jak pisałam dopiero niedawno Mill się zaczęła rolować i jeszcze nie robi tego nieświadomie, ergo, nie obija się o szczebelki, ergo, nie jest to zakup natyczmiastowy, nie mniej jednak w październiku inwestycja w niego była by wskazana. Bardzo podoba mi się ochraniacz Olgi nabyty z zazzu.pl, ale muszę trochę ponarzekać i stwierdzić, że nic, ale to absolutnie nic na tej stronie nie ma, pustki jak za komuny, jeszcze tylko brakuje zakładki z octem. Tym samym chyba będę musiała się skusić na jakiś inny. Rozważam Lela Blancowy (no co ja poradzę, że mi się od nich wszystko podoba?!) ochraniacz w koty, który jest piękny, acz nieco przykrótki, a ja chyba bym chciała taki na całą długość łóżeczka, najlepiej w częściach, żeby można było nimi manipulować dowolnie. Ochraniacz z sierpniowego posta ciągle podoba mi się baaaaardzo, jednak po namyśle doszłam do wniosku że to szalona kwota do wydania na ochraniacz na szczebelki. Na allegro też są w porządku i lepsze cenowo, ale nie wiem jak z jakością. ma ktoś? Polecacie jakąś firmę/jakiś model? A może jeszcze co innego?

 
Lela Blanc. Zdjęcie stąd.
 
 Allegro no-name, ale w bardzo dobrej cenie. Aukcja do zobaczenia tu.


A może takie beżowe paski + koronki? Do wnętrz by mi pasowały, ale kompletnie nie znam tej firmy. Ktoś? Coś? Ochraniacz (i zdjęcie) ze sklepu Supro.pl

2. Rękawiczki

 

 Po tym jak na naszej wycieczce do Morskiego Oka Mill w ramach braku rękawiczek popylała w skarpetkach zamiast nich (potrzeba matką wynalazku) doszłam do wniosku że na jesień, kiedy jeszcze jest za ciepło na wielkie kombinezony które mają zabudowane ręce (w sensie - że rękawiczek nie trzeba) a za zimno na niemienie rękawiczek wcale (no bo umówmy się, paradowanie w skarpetkach na rekach, nawet dla niemowlęcia, to sytuacja mocno zastępcza). Nawet ze dwie pary jej kupię, niech ma! 

H&M, 14.99PLN

Lindex, 39,99PLN

3. Krem na zimę/wietrzną pogodę

 

Pora pomału zacząć się przerzucać z kremu z filtrem (ale jak to?! Przecież dopiero było lato!) na coś bardziej zimnoiwiatroodpornego. To znaczy nie zrozumcie mnie źle, filtr zostaje i oby nam posłużył jak najdłużej w jak najwięcej słonecznych dni, ale fakty są faktami, a one są następujące: 1) mamy jesień 2) po jesieni będzie zima 3) co z całym prawdopodobieństwem oznacza że słońca będzie coraz mniej 4) a wiatru i zimna coraz więcej.

Po zbadaniu sprawy, jak zawsze w przypadku zakupów kosmetycznych, u Sroki, zdecyduję się na krem z Rossmana, z mojej ulubionej jak dotąd serii Babydream (bije Mustelę na głowę, serio!)


zdjęcie z niemieckiej strony Rossmana, a polska cena to podobno ok. 15PLN


 4. Pieluszki wielorazowe


Zapierałam się. Myślałam że nie dam rady z praniem i żywiłam podziw dla wszystkich wielorazowo pieluchujących. Bałam się że się nie sprawdzi to i stracę mnóstwo pieniędzy, energii, a i tak będę używać pampersów. Ale przeczytawszy mnóstwo blogowych historii związanych z tematem myślę że teraz, kiedy Mill ma prawie pół roku,a ja nie stresuję się tak bardzo początkami macierzyństwa jak stresuje się każda znana mi świeżo upieczona mama, mogłabym spróbować. Zwłaszcza że pupa Mill, mimo używania najdroższych na rynku ponoć uberdelikatnych pampersów Premium Care, wciąż pozostawia wiele do życzenia (no nie ma ona pupci niemowlaczka, no nie ma). Może pieluchy wielorazowe okażą się odpowiedzią na pupowe problemy skórne? Jako że tonący brzytwy się chwyta chciałabym spróbować i ja, ale zdecydowanie dłuższy risercz muszę w temacie wykonać zanim podejmę jakiekolwiek próby zakupowe.
zdjęcie stąd

A Wy? Macie jakieś plany dziecięco-zakupowe na najbliższy sezon?

Ściskamy,
z&m

33 comments:

  1. Ależ oczywiście służę radą w temacie pieluch wielorazowych. A rada najważniejsza: opcji pieluchowania jest od groma i jeszcze. Najwięcej czasu zajmuje właśnie risercz, w głowie się kręci od tych pomysłów. Bez sensu jest wypróbowywać WSZYSTKIE. Ja np. skupiłam się na dwóch podstawowych (kieszonki i otulacze + tetra) i nie ma we mnie za grosz potrzeby dokupowania choćby jednej drobnej śliczniutkiej pielusi.

    ReplyDelete
    Replies
    1. PS a co chcę kupić / na co się zasadzam? Może samolubnie i mało matkopolsko, ale na wyciskarkę ślimakową soków. Pieruńsko drogie ustrojstwo. Na razie wylądowało na liście "do oceny za 30 dni". Zobaczymy.

      Delete
    2. Rady w sprawie pieluch chętnie przyjmę, zawsze! A wyciskarkę ślimakową mam od Wielkanocy i mimo wakacyjnej (o ironio) przerwy od sokowania w użyciu jest znów non-stop. Polecam!

      Delete
    3. Poza tym - jak to 'mało matkopolsko'? Karmisz Natke? Karmisz! Więc pośrednio to przecież dla niej, nie?:>

      Delete
    4. Ha! No! I potem - jak już zacznie jeść i pić - to też dla niej. O! Przekonałaś mnie :)

      Delete
  2. Czekam zatem na zakup wielorazówek, bo też mnie musimy, ale się nie zdecydowałam w końcu :/. Ciekawe czy sprawdzą się u Was, bo w sumie kto używa, ten zawsze jest zadowolony. A przewijają ja również Ci odradzalam w komentarzach i cieszę się, że rada się przydała :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bo też mnie kusiły miało być ;P- słownik, sama rozumiesz :)

      Delete
    2. Oczywiście, rozumiem :) A ja ostatnio gadałam z koeżanką J. u której wielorazówki spowodowały odparzenia stulecia (u jej synka, to jest) i z podkulonym ogonem wróciła do jednorazówek, więc wiesz, na dwoje babka wróżyła... I tak, to dzięki Twojemu komentarzowi nie kupiłam, dzięki!!!!

      Delete
  3. Zuza, może mało oryginalne, ale u mnie sprawdziła się IKEA jeśli chodzi o pościel i ochraniacze do łóżeczka. Kupiłam 2 komplety i używam do dzisiaj (pościel). Ochraniacz długi na całe łóżeczko sprawdził się rewelacyjnie. Pozdrawiam :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ochraniacze z Ikei fajnie wyglądają, ale primo są mega cienkie a secundo mają troczki tylko z jednej strony, co wydaje mi się słabym pomysłem. Pościele z Ikei za to uwielbiam, jedną już mam, ale póki co używamy jako prześcieradełka, bo kołderki jeszcze trochę się boję :) Odzdrawiam!

      Delete
  4. Pampersy do bani, nieźle poradziły sobie huggies czy jak sie to pisze. Na pupcię do tej pory stosujemy sudokrem. Polecam częste "wietrzenie" pupci. A jeśli chodzi o rękaeiczki to H&M wymiata i to nie tylko w tej kwestii.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Widzisz, u nas Huggisy to strup na strupie :/ I sudocream też totalnie zmasakrował pupę zamiast pomóc, kurczę, każda pupa inna. Za to z wietrzeniem się bardzo zgadzam, wietrzenie pomogło najbardziej (choć ciągle szału nie ma). rękawiczki w H&Mie właśnie dzisiaj nabyłam, podobnie jak trzy pary spodni, ale ciiiii (dla ill spodni, dla Mill!)

      Delete
  5. Produkty babydream też fajne. Miałam jeszcze dopisać, że ochraniacz eysoki na 40 cm niekoniecznir jest dobry. Dostaliśmy taki, ale krótki na połowę łóżeczka i może przez to ciągle wpadał, zsuwał się do środka łóżeczka. Irytujące. Zmieniłam na ikeowskie.

    ReplyDelete
  6. Hehe, u nas wszystko, co się da, jest z serii Babydream i też dzięki Sroce :) Ochraniacz IKEA na łóżeczko też fajny. Tylko sudokrem był do bani, za to bepanthen daje radę zawsze! Bardzo mi się podoba ten ochraniacz w koty, chociaż z drugiej strony, gdybym się tak obudziła w nocy i zobaczyła wpatrujące się we mnie oczyska, może bym padła na zawał czy coś. Ochraniacze z IKEA mają ten plus, że nie są wysokie, więc dziecię trochę świata widzi po bokach, również leżąc :) MN :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sudokrem do bani, zgadzam się, ale i Bepanthen u nas nie bardzo... Może nie szkodzi, ale pomagać też nie pomaga, a skoro nie pomaga, to po co? Te koty mnie bardzo przekonują, bardzo, ale kurczę, format tego ochraniacza chyba nie. Ikeowskiego podoba mi się długość, ale grubość już średnio. No nie dogodzisz, nie dogodzisz :D

      Delete
  7. God, co za piękne krzesełko! Aktualnie jestem na etapie poszukiwania krzesełka do nowego lokum i przez ten post nie przestane o nim myśleć! aaa...

    ReplyDelete
    Replies
    1. No wieeeem, kocham je! Jest cuuuudowne! Dzisiaj widziałam w Smyku jego podróbkę... ale nie było aż tak fajne :)

      Delete
  8. Jednak wielorazówki ? : o Podziw ! Ale faktem jest że są to wydane pieniądze raz a dobrze.
    Ochraniacz super, wkurzają mnie ceny ochraniaczy ogólnie, mi by się przydał nowy, może na roczek wpadnie kasa to bym kupiła jakiś fajny, myślałam że może uszyję osłonkę na te które mam, ale widzę że Małgocha już tak go wymięła że wygląda tragicznie ( włazi na niego zwyczajnie ;D )
    Przybornik racja, ja mój schowałam do łóżka i zastąpiłam koszykami, znudził mi się :D
    Krem ściągnę bo mam z nivei z zeszłego sezonu kiedy nie czytałam jeszcze sroki. A w ogóle to taka ze mnie zapominalska że w sumie rzadko go używałam :D
    I spacerówa też racja, my Buzza też zostawiamy na zimę a potem sprzedaż i wymiana na zappa.
    A widziałaś zimowe ocieplacze na tulę? Instagram mi je pokazał ! https://www.facebook.com/LiliMamaSzyje/photos/pcb.326446217535739/326444674202560/?type=1

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wiesz, z tymi pieniędzmi jednorazowymi jak dla mnie to nie do końca, bo jeszcze koszty detergentów i codziennego prania, które ciągle ponosimy, a o których zapaleni zwolennicy wielorazowego pieluchowania zdają się nie pamiętać. Ale jak ma to pomóc pupie Mill to niech pomoże, i nawet prać mogę, niech stracę! No i wyrzuty sumienia eko-zaśmiecania zdecydowanie mniejsze:)
      Otulacz na Tulę - boski! Ale może na przyszły sezon, bo póki co mieści mi się Mill w śpiworku do Tuli, więc już nie będę szaleć z tymi wydatkami, no! :D

      Delete
  9. Świetne jest to krzesełko. :) Natomiast ja jestem zadowolona z pościeli od Ceba Baby. Ochraniacz jest porządny, wysoki i przyjemny dla oka.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzięki za polecenie, zaraz tą firmę sprawdzę!

      Delete
  10. Fajne zakupy, ja poluję na nową kolekcję pościeli + ochraniacz z firmy Muzpony, ale jeszcze trochę muszę poczekać :) pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oooo, tej firmy też nie znam, zaraz zobaczę czym to się je :)

      Delete
  11. Obosz. Ja myślałam, że ze mnie kupuś. Ale widzę, że jestem prawdziwą ascetką.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj taaaam.... Serio? A nie masz ochraniacza na szczebelki? Albo krzesełka do karmienia? Albo rękawiczek dla dziecka? No bo to nie są chyba jakieś szalone ekstrawagancje, nie?

      Delete
  12. widzisz a my używaliśmy wielorazówek u Młodego i nie powiem, sprawdzały się okej, przez jakieś 1,5 roku. i już nie używamy.. po porodzie końca prania nie było widać, potem liczyłam, że zestaw przejdzie dla siostry,ale.. jakoś czas mija i zaczynam myśleć nad wystawieniem na allegro. nie mam usprawiedliwienia!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jak to nie masz usprawiedliwienia? A dwoje dzieci to nie usprawiedliwienie? Dla mnie tak!

      Delete
  13. Musze spróbowac tego kremu z rossmana :-) jak tylko skończy mi się nivea. Przewijaka nie miałam koleżnaki mi odradzały. Do pupci używam cały czas sudocrem ale Jula nie miała nigdy problemów jakie ma Milenka:-/. Jeżeli chodzi o ochraniacze do łózeczka jestem skłonna całkowicie z nich zrezygnować, narazie ściagnełam z jednego boczka łózeczka żeby Juleczka mogła widziec trochę "swiata" i wcale sobie krzywdy nie robi :-) a jak zadowolona :-) praktycznie łozeczko słuzy jej w dzień do stania hehe bo w nocy słodko w nim śpi. Ze spacerówki firmy navington jestem zadowolona ale zawsze mam na zmianę spaceówkę po synku mojej siostry :-) firmy teraz nie pamiętam ale nie jest to parasolka. Krzesełko mam firmy Cotobaby kupione w smyku i jestem z niego zadowolona :-) tu widac na zdjęciu troszkę :Phttp://instagram.com/p/sW_dChKGgN/?modal=true. Jestem na etapie szukania czapki zimowej ale jak narazie nic sensownego nie znalazłam bo albo brzydkie albo jak już jakaś się spodoba to rozmiaru nie ma ;-/ Pozdrawiamy

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja miałam przewijak i bardzo się cieszę że miałam, bardzo mi ułatwił początki macierzyństwa i dwie dychy wydane na niego w Ikei zdecydowanie były tego warte (chyba że masz na myśli osobny mebel, to nie, bo aż takich salonów to u nas nie ma :D) Też mam takie obawy jeśli chodzi o ochraniacze - żeby mieć tylko z trzech stron,a z jednej niech nas widzi - tylko czy wtedy idea ochraniacza trochę się nie gubi? A czapki zimowe są cudne w Tesco!!!! Odzdrawiamy!

      Delete
    2. U mnie przewijak w początkach macierzyństwa sprawdził się świetnie - i te dwie dychy wydane na niego w ikei były zdecydowanie dobrą inwestycją. Chyba że masz na myśli cały mebel - takich luksusów u nas niet, w końcu powierzchnia bardzo ograniczona:) Ja też mam podobne obawy jeśli chodzi o ochraniacz na szczebelki i myślałam żeby mieć go z trzech stron,a z jednej strony żeby Mill widziała nas, ale czy wtedy w ogóle nie gubi się sens ochraniacza? A czapki cudne są w Tesco!!!!! Odzdrawiamy!

      Delete
  14. Też mi się marzy jakiś fajny, uroczy i cieplutki kocyk dla Kitki :) Z tym, że raczej wątpię w jego przydatność w tym roku, bo mała zaczyna protestować na spacery w wózku. Ponieważ już od dawna dobrze biega to woli poruszać się na własnych nogach ;)

    A o wielorazówkach masz u mnie też recenzyjkę (dość już wiekową) jakbyś chciała: http://kawa-herbata-mleko.blog.pl/2014/02/03/pieluchy-wielorazowe-bobo-lider/

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kocyki ciepłe i urocze polecam z Lela Blanc, naprawdę, klasa! U nas w wózku jeszcze nie był w użyciu, ale w domu non-stop! Z buntem wózka wiem o co Ci chodzi, niestety nie z powodu millowego poruszania się na własnych nogach, a raczej z jej uwielbieniem Tuli (co, przy jej prawie 8kg, jest dość, ekhem ekhem, ciężkie, sama rozumiesz).

      Dzięki za linka do recenzji, pędzę czytać!

      Pozdrowionka!

      Delete